Testament w zeszycie z przepisami i rodzinna wojna o spadek

Przykłady

Mam przyjaciela, Seweryna, ojca dwójki dorosłych dzieci,  którego podwójnie ciężko doświadczył los. Jego żona zachorowała na raka. Walka z chorobą trwała dwa lata. Seweryn szukał ratunku wszędzie. Wydał na leczenie żony wszystkie oszczędności. Potem oboje zaciągnęli kredyt, bo wciąż wierzyli, że uda im się wygrać.

Być może jednak żona Seweryna przeczuwała, że wojna z chorobą nie zakończy się fanfarami zwycięstwa.  Dlatego też, pewnego dnia, postanowiła spisać testament. Nie odbyło się to tak, jak w filmie, w obecności rodziny i świadków. Sięgnęła po zwykły zeszyt, w którym notowała przepisy na różne kulinarne delicje. W tym właśnie zeszycie, obok przepisów na sernik, czy szarlotkę, zapisała swoją ostatnią wolę. W samotności i po cichu. Cały spadek przekazała w swoim testamencie mężowi.

Na szczęście o tym, co zawiera zeszyt, Sewerynowi powiedziała. Ponieważ jednak mój przyjaciel nie chciał nawet o tym myśleć, że jego żona może umrzeć, zeszyt z cennym zapisem wrzucił po prostu do kuchennej szuflady. Tam, gdzie było jego stałe miejsce.

Trzy miesiące później musiał jednak rozstać się z żoną na zawsze. O testamencie do tego czasu zapomniał. Przypomniał sobie dopiero wtedy, kiedy jego dorosły syn pozwał go do sądu, domagając się spłaty części spadku należnej po matce. To było to drugie, po śmierci żony, ciężkie doświadczenie. Mój przyjaciel poszedł jednak do sądu, na rozprawę spadkową, z kuchennym zeszytem, w którym, na jednej z kartek, był też testament żony.

Syn, który istnieniu testamentu nie wiedział, oskarżył ojca o oszustwo.

Sąd skierował więc sprawę do prokuratury, a ta powołała biegłego grafologa, który musiał sprawdzić, kto faktycznie spisał testament. Żona, czy ktoś inny? Wszystko to kosztowało Seweryna nie tylko sporo niepotrzebnego zdenerwowania, ale także pieniędzy, pożyczek od przyjaciół i kolejnych kredytów. Z synem, od tego czasu, nie ma już żadnego kontaktu.

Jak dokładnie skończyła się ta historia i co należało zrobić, żeby uniknąć rodzinnego konfliktu, dowiecie się, Państwo, z poniższego filmu. Istnieje bowiem proste rozwiązanie, które pozwala rozwiązać tego typu sytuację, zanim do niej dojdzie.

Rozwiązanie:

Polisa na życie małżonków  z rozszerzeniem o umowę dodatkową: poważnej choroby (nowotwór). Wtedy ubezpieczyciel opłacałby leczenie, tym samym nie trzeba byłoby zaciągać kredytu. W przypadku śmierci żony świadczenie odpowiedniej wysokości, wypłacone przez ubezpieczyciela  byłoby źródłem kapitału na spłacenie syna.

Witamy w WordPressie. To jest twój pierwszy post. Edytuj go lub usuń, a następnie zacznij pisać!